Fotografowanie zaćmienia - co jeszcze można zrobić

Poza oczywistymi zdjęciami fazy częściowej i korony można pokusić się również o wykonanie „fotek specjalnych” – kilka propozycji poniżej.

Pierścień z diamentem

Tuż przed formalnym początkiem fazy całkowitej, gdy ostatnie promienie Słońca są jeszcze widoczne spoza tarczy Księżyca można już dostrzec koronę wewnętrzną. Powstaje wówczas zjawisko nazywane pierścieniem z diamentem - korona tworzy świecący krąg (to właśnie ten pierścień), a ostatni kawałek Słońca błyszczący diament. Podobna sytuacja występuje tuż po zakończeniu fazy całkowitej po drugiej stronie Księżyca. Zjawisko jest bardzo krótkie (1-2s), ale należy do najpiękniejszych widoków podczas całego zaćmienia. Można je fotografować jednak wymaga to dobrej organizacji i jest nieco ryzykowne dla aparatu. Filtr musi być usunięty jeszcze prze początkiem fazy całkowitej (dosłownie na kilka sekund), czas i czułość ustawione na minimum, najlepiej ustawić tryb zdjęć seryjnych. Trochę łatwiej jest na końcu fazy całkowitej – w tym przypadku filtr jest już zdjęty, czekamy na pojawienie się diamentu, wykonujemy serię zdjęć i natychmiast kierujemy obiektyw w dół (za chwilę Słońce uszkodzi aparat i być może nasze oko).

diament.jpg

Pierścień z diamentem na początku fazy całkowitej w 2006 roku
Canon 300D, ogniskowa 1200mm, f/15, t=1/1250s, 100ISO

Perły Baily'ego

Tuż po pierścieniu z diamentem może (ale nie musi) pojawić się łańcuch jasnych punktów utworzony przez promienie Słońca przeświecające pomiędzy nierównościami na brzegu Księżyca, które nazywamy perłami lub koralami Baily’ego. Obecność pereł jest uzależniona od tego co znajduje się na tym kawałku krawędzi Księżyca, która jako ostatnia zasłania Słońce. Podobnie jak pierścień jest to zjawisko bardzo krótkie i wymaga takich samych parametrów ekspozycji. W praktyce wygląda to w ten sposób, że pierścień przechodzi w perły w czasie kilku sekund. Analogiczne zjawisko tylko z drugiej strony Księżyca może pojawić się przy końcu fazy całkowitej. Perły stanowią wyraźną zapowiedź końca fazy całkowitej i pojawienia się diamentu.

baily.jpg

Nie najlepsze, ale jednak widoczne perły z 2006 roku
Canon 300D, ogniskowa 1200mm, f/15, t=1/1250s, 100ISO

Protuberancje

Kolejnym interesującym elementem, który możemy podziwiać i fotografować w czasie zaćmienia są protuberancje, czyli strumienie materii wyrzucanej tysiące kilometrów ponad powierzchnię Słońca. Stają się one widoczne w fazie całkowitej gdy „wystają” poza krawędź Księżyca zasłaniającego Słońce - najłatwiej dostrzec je na początku i końcu fazy całkowitej w środku mogą być całkowicie przysłonięte przez Księżyc. Oczywiście ich pojawienie się jest nieprzewidywalne, ale zazwyczaj kilka tego typu struktur można zaobserwować przy każdym zaćmieniu. Protuberancje nie są duże, więc do zarejestrowania wymagają raczej długich ogniskowych rzędu 400mm lub więcej, jednak przy odrobinie szczęścia może zdarzyć się coś większego, co uda się sfotografować krótszym obiektywem. Jasność protuberancji jest większa od korony wewnętrznej (inaczej nie byłyby widoczne), należy więc dobierać krótkie czasy naświetlania rzędu 1/500-1/1000 sekundy.

protuberancje.jpg

Protuberancje tuż po zakryciu Słońca
Canon 300D, ogniskowa 1200mm, f/15, t=1/1600s, 100ISO

Księżyc w nowiu

Jeżeli zastanowimy się nad konfiguracją Ziemi, Słońca i Księżyca w czasie zaćmienia całkowitego bez problemów zauważymy, że Ziemia widziana z Księżyca świeci pełnym blaskiem (można powiedzieć jest w pełni). Powierzchnię naszego satelity oświetla więc całkiem spory „reflektor” i pomimo nowiu jest tam dosyć jasno. Oznacza to, że w fazie całkowitej daje się zaobserwować (a na pewno sfotografować) tarczę Księżyca na tle tarczy Słońca. Należy zastosować czasy rzędu 0.5-2 sekund, ewentualnie zwiększyć nieco czułość w ustawieniach aparatu (przykładowa fotka w następnym punkcie).

Korona zewnętrzna

W środku fazy całkowitej można próbować sfotografować koronę zewnętrzną. Należy w tym celu zastosować obiektyw z ogniskową 200-300mm (odpowiednik dla filmu małoobrazkowego), ponieważ może być ona bardzo rozległa. Widoczność korony zewnętrznej zależy od przejrzystości atmosfery w miejscu obserwacji. W przypadku dużego zapylenia lub zamglenia może być niemożliwa do zaobserwowania. Niestety słaba korona zewnętrzna wymaga kilkusekundowych czasów naświetlania, a to stanowi dodatkową komplikację. Ze względu na ruch obrotowy Ziemi Słońce przez cały czas przemieszcza się w kadrze i zdjęcie naświetlane przez kilka sekund będzie już lekko poruszone. Oczywiście korona będzie widoczna, ale nie można liczyć na dobrą ostrość. Problem ten można wyeliminować, jednak konieczny jest specjalny montaż z napędem, czyli urządzenie które porusza aparatem i śledzi ruch Słońca.

korona.jpg

Tarcza Księżyca i fragment korony zewnętrznej (uwypuklona odpowiednią obróbką)
Canon 300D, ogniskowa 480mm, f/6, 100ISO, kombinacja kilku fotek z czasami 1/100-0.5s

Gwiazdy i planety

W pobliżu Słońca prawie zawsze przebywają jakieś planety (np. Merkury nigdy nie oddala się na więcej niż 27 stopni) i w fazie całkowitej powinny być widoczne. Zależnie od przejrzystości atmosfery możliwe do zaobserwowania mogą być również jaśniejsze gwiazdy. Wszystkie te obiekty można sfotografować, ale trzeba użyć raczej dłuższych czasów naświetlania (kilka, kilkanaście sekund). Odpowiednia ogniskowa to w tym przypadku kilkadziesiąt, a nawet kilkanaście milimetrów, zależnie od tego jak szeroki obszar chcemy złapać. Ze względu na krótsze ogniskowe problem ruchu obrotowego Ziemi nie będzie tak duży jak przy fotografii korony zewnętrznej. W przypadku obiektywów szerokokątnych i czasów rzędu 5s obrazy gwiazd i planet będą praktycznie punktowe.

Nie mam niestety w swojej kolekcji niczego co mogłoby stanowić przykład takiej fotki, ale mogę zaproponować dzieło Miloslav’a Druckmuller’a. Na tym zdjęciu jest właściwie wszystko – korona od wewnętrznej do zewnętrznej, planeta, gwiazdy i tarcza Księżyca. Nie jest to oczywiście pojedyncza fotka, ale bardzo wyrafinowana kompozycja 55 klatek z czasami od 1/125-8s. Fotografia była zdjęciem dnia serwisu APOD i jest dostępna w archiwum.

Całe zaćmienie na jednej klatce

Jeżeli nie mamy długich obiektywów możemy pokusić się o próbę uwiecznienia przebiegu całego zjawiska na jednym zdjęciu. Za czasów fotografii tradycyjnej (tej na filmach) coś takiego robiło się ustawiając aparat z otwartą migawką i kapturkiem na obiektywie (pod nim oczywiście filtr). Kapturek zdejmowało się ręcznie co kilka – kilkanaście minut i naświetlało całą sekwencję od początku do końca zaćmienia. Nie było to łatwe, wymagało dobrego planowania i trochę szczęścia. Dzisiaj w dobie aparatów cyfrowych cała sprawa jest znacznie prostsza. Sposób postępowania musi być jednak nieco inny – nie można na tak długo otworzyć migawki aparatu cyfrowego (szumy matrycy byłyby jedynym elementem takiego zdjęcia), wykonujemy pojedyncze ekspozycje na kolejnych klatkach, a dopiero później składamy je w odpowiednim programie. Aparat musi stać na statywie i nie można zmienić jego ustawienia przez cały czas trwania zaćmienia. W ten sposób złożona sekwencja będzie pokazywała rzeczywisty ruch Słońca na niebie. Poszczególne etapy fazy częściowej fotografujemy przez filtr, fazę całkowitą oczywiście bez filtra. W fazie całkowitej warto wykonać nieco dłuższą ekspozycję, na której zarejestrują się elementy krajobrazu lub niebo z planetami i gwiazdami (jeżeli Słońce jest wysoko).

Taką fotografię trzeba dobrze zaplanować. Tegoroczne zaćmienie potrwa ok. 2,5 godziny w tym czasie Słońce przemieści się o ponad 35 stopni i co najmniej takie pole widzenia powinien mieć obiektyw (faktycznie jakieś 10-15 stopni większe, kadr będzie ładniejszy). Dla małego obrazka oznacza to ogniskową w okolicach 40mm, dla lustrzanek APS-C ok. 25mm (obliczenia dla dłuższego boku kadru). Będziemy na 30 stopniu szerokości, więc ruch Słońca będzie bardziej „pionowy” niż w Polsce – przemieści się o 35 stopni w pionie i 18 w poziomie (w kierunku południowym, czyli w prawo). Planując kadr należy więc ustawić aparat w taki sposób, aby na początku Słońce znalazło się w lewym dolnym narożniku. Ustalając czas kolejnych ekspozycji należy uwzględnić, że w czasie dwóch minut Słońce przemieszcza się o swoja jedną średnicę. Na tej podstawie dobieramy czas pomiędzy kolejnymi zdjęciami – zazwyczaj fotografie wykonuje się co 5-10min, ale używając aparatu cyfrowego można pstrykać częściej i dopiero w czasie składania fotki zdecydować które kadry zostawić. Dla dobrego efektu ważna jest odpowiednia kompozycja – kolejne obrazy Słońca powinny być rozmieszczone równomiernie, więc czas kolejnych fotografii należy obliczyć „w przód” i „w tył” od środka fazy maksymalnej.

W tym przypadku również nie mogę pochwalić się własnymi osiągnięciami, zaproponuję więc dwa przykłady z sieci:

pierwszy mojego kolegi Tomka z zaćmienia obrączkowego w 2005 roku (wykonane na kliszy, czyli metodą tradycyjną)

drugi z serwisu Sky&Telescope - został wykonany podczas zaćmienia całkowitego w sierpniu 2008 roku.

< Poprzednia strona

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License